Własne mieszkanie to nasz azyl. To miejsce gdzie czujemy się pewnie i bezpiecznie. Gdzie wypoczywamy, czasem pracujemy. To miejsce gdzie toczy się całe nasze życie. Takie właśnie miałam nastawienie, gdy wprowadzałam się do mojego pierwszego, wymarzonego mieszkania. Oczami wyobraźni widziałam już te miłe wieczory z książką i lampką wina. Najpierw jednak t mieszkanie należało urządzić. Na razie to były gołe ściany, sufi i podłoga. Wizualizację miałam już w głowie od dłuższego czasu, ale niestety w rzeczywistości okazała się ona zbyt kosztowna. Moje zasoby finansowe skończyły się niespodziewanie szybko. Wystarczyło tak naprawdę na niezbędne rzeczy typu podstawowe wyposażenie łazienki, łózko i kilka drobiazgów. Nie tak to sobie wszystko wyobrażałam. Na butelkę wina może jeszcze wystarczy, ale tak naprawdę na niewiele więcej. I wtedy stał się cud. Inaczej tego nie mogę nazwać. Moja kochana rodzina i najbliżsi znajomi postanowili jakoś uczcić mój sukces i sprawić mi prezent na nowe mieszkanie. Na szczęście nie zdecydowali o konkretnym prezencie tylko powiedzieli jaką kwotę chcą przeznaczyć i kazali mi wybrać co chcę. Kupiłam rzecz wyjątkową, profesjonalne kino domowe. Takie o jakich zawsze marzyłam. Teraz moje wieczory będą już wyjątkowo udane. Dobry film, dobre towarzystwo i dobre wino to już nie tylko marzenie, ten sen zaczyna się spełniać. W najbliższy weekend planuję huczną parapetówkę, zaprosiłam już najbliższe i najbardziej życzliwe mnie osoby. Wypożyczone filmy czekają by zobaczyć je na wielkim, domowym ekranie.